Czad – cichy zabójca

Tlenek węgla – czad – nazwany jest cichym zabójcą. Pojawia się w sytuacjach najbardziej banalnych, związanych z paleniem w domu. Dlaczego któregoś dnia dochodzi do tragedii? Ta wiedza może uratować Ci życie…

Zdarzyło się to 19 grudnia 2009 r. w domu jednorodzinnym w Ząbkach pod Warszawą. Pani Agnieszka przygotowywała kąpiel. Wodę podgrzewał wiszący na ścianie stary podgrzewacz gazowy. W niewielkiej łazience paliło się też w kotle węglowym centralnego ogrzewania. Do pomieszczenia weszła nastoletnia Ewa. Chciała umyć zęby. – Zawołaj, proszę, babcię – powiedziała słabym głosem Agnieszka. Kiedy pojawili się domownicy, młoda kobieta była już nieprzytomna. Krzysztof, szwagier, natychmiast wyniósł ją z łazienki. Wezwano pogotowie, przyjechała też straż pożarna. Ratownicy zaczęli reanimację, a strażacy włączyli wentylatory. Mieszkańcy domu trafili do szpitala. U wszystkich wykryto we krwi stężenie tlenku węgla, największe u Agnieszki. Była o krok od śmierci. Skąd wziął się czad w tym domu?

Scenariusz pisany błędami
Wieczór w niczym nie różnił się od poprzedniego i wielu innych. Każdej zimy palono w kotle c.o., domownicy brali kąpiel. Kratka doprowadzająca powietrze do łazienki była zalepiana folią. Pan Krzysztof: – Przez kanał nawiewny wiało tak bardzo, że wychładzało się małe pomieszczenie. Latem wymieniono stare okna na plastikowe – to radykalnie zmniejszyło ilość powietrza dostającego się do wnętrza. Nadal jednak nic strasznego się nie działo. Do wypadku doszło, bo tego wieczoru pojawił się dodatkowy czynnik – silny mróz. Schłodził spaliny. Siła ciągu w kominie jest tym lepsza, im większa jest różnica temperatury między spalinami a powietrzem na zewnątrz. Gdy komin jest nieocieplony, spaliny wychładzają się, a ciąg kominowy słabnie. Tak się właśnie stało. Zalecenia po wypadku? Podgrzewacz gazowy został na stałe wyłączony, nawiew odblokowany. Kto zawinił? Mieszkańcy domu w Ząbkach nie mieli świadomości zagrożenia. Ktoś jednak zainstalował w 8-metrowej łazience kocioł na węgiel i podgrzewacz gazowy obok siebie – dwa urządzenia potrzebujące dużo tlenu do spalania. Ten ktoś sprowokował nieszczęście…

Bez ostrzeżenia
Ostatniej zimy z powodu zatrucia tlenkiem węgla zginęło 75 osób. Co najbardziej uderza w opisie wypadków? Nie tylko bezradność ofiar, które nie są w stanie uciec. Zdumiewa zdradliwość pojawienia się zagrożenia. Przy wysokich stężeniach CO nie ma sygnałów ostrzegawczych – następuje nagła utrata przytomności, a często w ciągu minuty, trzech – śmierć. W Żyrardowie w styczniu tego roku zginęła zatruta czadem cała rodzina – rodzice i dwie córki, 18-letnia i 8-miesięczna. Tlenek węgla wydostał się z kotła gazowego w łazience. W domu brakowało otworów nawiewnych, a wentylacja była źle wykonana. Zabrakło powietrza – dlaczego właśnie tej nocy?

Zbyt szczelne okna
Prawidłowa praca kotła czy kominka wymaga dużej ilości powietrza – nawet 10 m3 /h na kilowat mocy. Jeśli kominek ma 14-17 kW, będzie zasysał 140-170 m3 powietrza w ciągu godziny palenia. Ta ilość musi dopłynąć do pomieszczenia z zewnątrz, a to powoduje jego znaczne wychłodzenie. Do zatruć dochodzi często po wymianie okien na nowe, bardzo szczelne. Takie okna sprawiają, że ustaje dopływ powietrza do pomieszczenia, przestaje też działać wentylacja. Jeśli nie dochodzi do tragedii, to tylko dlatego, że szczęśliwie w domu jest jeszcze jakaś nieszczelność (na przykład pod drzwiami wejściowymi) albo powietrze do spalania dopływa przez przewody wentylacyjne (odwraca się kierunek przepływu powietrza). Wtedy w łazience robi się bardzo zimno, bo prosto z zewnątrz, przez kratkę wywiewną, wpływa do wnętrza dużo zimnego powietrza. By uniknąć takiej sytuacji, trzeba uchylać okna, przynajmniej na czas korzystania z ciepłej wody. Warto też wiedzieć, że nowelizacja warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, wprowadza nakaz stosowania nawiewników – między innymi po to właśnie, by zapobiec tragediom. Obniżenie temperatury w mieszkaniu nie zabije nas, czad tak… A nawet jeśli nie dochodzi do nieszczęścia, zbyt szczelne okna obniżają komfort życia – do wielu domów wchodzi się i od razu można wyczuć, że brakuje tam powietrza – jest duszno, wilgotno, ciężko, zaczyna boleć głowa. Mieszkańcy szukają powodów złego samopoczucia, nie wiedząc, że wystarczyłoby uchylanie okna… Czynnikiem sprawczym mógł być silny wiatr – powstało podciśnienie, zmniejszyła się wydajność wentylacji grawitacyjnej – powietrze nie dopływało do wnętrza, a wiatr mógł zawrócić spaliny.

Wszystko ma znaczenie
Willa w Konstancinie.

Właściciele domu wydzielili dla córki i zięcia samodzielne mieszkanie na piętrze. Jakiś instalator wykonał montaż kotła. Młodym nie mieszkało się dobrze – zaczęły się problemy ze zdrowiem, dochodziło do omdleń. Po trzecim takim incydencie skojarzono, że powodem może być ulatniający się czad. Zrobiono pomiar. Kobieta miała we krwi prawie śmiertelną dawkę tlenku węgla! Dociekanie przyczyny – w mieszkaniu na piętrze oprócz kotła był także kominek, w którym często palono. Nie było doprowadzenia powietrza bezpośrednio do kominka, brakowało nawiewników w oknach. Wentylacja grawitacyjna była źle wykonana. Użyto rur spiro, a te nie są w stanie zastąpić kanałów wentylacyjnych – stawiają duży opór i nie zabezpieczają powietrza przed wychłodzeniem. Ciąg był za słaby. Tak bardzo brakowało tlenu w tym mieszkaniu, że kominek zasysał powietrze do spalania z przewodu spalinowego. Spaliny trafiały do pomieszczenia.
Nic dziwnego, że domownicy źle się czuli – byli podtruwani spalinami i tlenkiem węgla.

Inna historia.
Znów codzienna sytuacja. Pracował kocioł gazowy, paliło się w kominku w salonie. W domu były matka i dwie dorosłe córki – kobiety, jedna po drugiej, zemdlały. Uratowała je sąsiadka, która akurat przyszła pożyczyć sól. Otworzyła okna, wezwała pogotowie. Okazało się, że czad powstał, ponieważ w kuchni był włączony okap. Takie urządzenie potrafi wyciągnąć nawet 500 m3 powietrza na godzinę! W nowym szczelnym domu zabrakło powietrza, więc spalanie w kominku było niepełne. Kolejne tragiczne historie – jest ich wiele. Za dużo. Nie ma podziału na domy stare i nowe. Nie tylko węgiel jest przyczyną tragedii. Czad może powstać przy niezupełnym spalaniu każdego z paliw: gazu, drewna i oleju opałowego, bo one także zawierają węgiel.

 

Pomoc przy zatruciu tlenkiem węgla

W przypadku zatrucia należy:

  • zapewnić dopływ świeżego czystego powietrza do pomieszczenia, w którym znajduje się osoba poszkodowana;
  • wynieść osobę poszkodowaną w bezpieczne miejsce (trzeba jednak mieć pewność, że osoba ratująca sama nie będzie zagrożona – jeśli tak, należy poczekać na przybycie straży pożarnej);
  • wezwać pogotowie ratunkowe;
  • zastosować sztuczne oddychanie, jeżeli osoba poszkodowana nie oddycha, oraz masaż serca.

 

Kominy z błędami
Najpoważniejsze zagrożenia związane są z kominem – tu popełnia się najwięcej błędów instalacyjnych. Najczęściej niewłaściwie podłącza się kocioł, kominek czy palenisko. Nagminne jest podłączanie urządzeń do zbyt małych przewodów spalinowych. Kotły mają króćce spalinowe o średnicy 18-20 cm, a typowe przewody kominowe 14 x 27 albo 14 x 14 cm. Gdy przekrój jest za wąski, trudno o prawidłowe odprowadzanie spalin.

W przewodach dymowych gromadzi się sadza, zanika ciąg i do paleniska nie dociera potrzebna ilość tlenu. Często powtarza się błąd niedostosowania przewodów kominowych do rodzaju kotła.

Uwaga na wyciągi
Niebezpieczne rozwiązanie, stosowane mimo obowiązującego zakazu, to mechaniczne wyciągi (okapy kuchenne) w domach z kominkami i kotłami z otwartą komorą spalania i grawitacyjnym odprowadzeniem spalin. Wydajny wentylator wyciągowy spowoduje wysysanie spalin z kominka czy kotła oraz odwrócenie ciągu w przewodach wentylacji grawitacyjnej. O zatrucie nietrudno. Jeżeli nie możemy zrezygnować z wyciągu, powinniśmy zadbać także o nawiew. Gdy uruchamiamy wentylator wywiewny, musi się uruchomić także drugi, doprowadzający co najmniej taką samą ilość powietrza, jaka jest wyciągana. Wtedy w pomieszczeniach nie powstanie podciśnienie, a praca kominka czy kotła nie będzie zakłócona. Gdy montujemy w domu instalację wentylacyjną z rekuperatorem, również musimy zwrócić uwagę, by nie spowodowała powstania podciśnienia w pomieszczeniu z kominkiem. Gdy w kominku się pali, trzeba przewidzieć nawiew większej ilości powietrza.

Uwaga na błędy
Nieocieplone rury (wentylacyjne bądź spalinowe) zastępujące murowane kanały wentylacyjne zwykle są powodem kłopotów z siłą ciągu.

nieocieplone rury wentylacyjne

fot. Mirosław Antos

Takie rury nie nadają się do wykonania wentylacji grawitacyjnej – stawiają duży opór przepływającemu powietrzu i nie chronią go przed ochłodzeniem. Naturalny ciąg jest w nich bardzo słaby.

Rury spiro dają zbyt duży opór

fot. Mirosław Antos

Czyszczenie przewodów kominowych to zadanie dla kominiarza, ale o czystość kratek wentylacyjnych musimy dbać sami – to może uchronić nas przed nieszczęściem.

Kratki wentylacyjne trzeba czyścić

fot. Mirosław Antos

Nieocieplony komin to przyczyna słabego ciągu oraz wykraplania się pary wodnej ze spalin, na skutek czego niezabezpieczony mur ulega zniszczeniu.

fot. Andrzej T. Papliński

Zdarzają się i takie błędy – kable puszczone przewodem dymowym.

Kable w przewodzie dymowym

fot. Mirosław Antos

 

Jak uchronić się przed czadem

  • Dbaj o urządzenie grzewcze – serwisuj je, a kiedy trzeba, wymień na bezpieczne.
  • Na etapie budowy – zadbaj o prawidłowy komin, odpowiedni dla urządzenia, jakie zostanie do niego podłączone.
  • Pamiętaj o zapewnieniu powietrza do spalania i prawidłowej wentylacji. Nie zaklejaj kratek! Ze szczególną ostrożnością podchodź do montażu wyciągów mechanicznych.
  • Przestrzegaj okresowej kontroli i czyszczeń kominów: spalinowych, dymowych, wentylacyjnych.
  • Sprawdzaj instalację gazową.
  • Zainstaluj detektor tlenku węgla.

 

Wiele zależy od komina
Im sprawniejsze urządzenie, tym niższa temperatura spalin, a im niższa, tym więcej wykrapla się z nich wody. Ta z kolei łączy się z innymi składnikami spalin, tworząc kwas. Jeśli komin jest murowany z cegły, mur szybko ulega zniszczeniu. Tradycyjne kominy nie nadają się do nowoczesnych kotłów czy kominków z zamykanym wkładem. Trzeba umieszczać w nich kwasoodporne wkłady. By móc to zrobić, komin musi mieć odpowiednio duży przekrój, bo wkład go zawęzi. Innym rozwiązaniem jest zakup komina systemowego z kwasoodpornych rur ceramicznych w obudowie z bloczków z lekkiego betonu i wybudowanie go zamiast murowanego z cegły. Należy pamiętać, że zgodnie z przepisami komin powinien być wyposażony w określone akcesoria, między innymi w tak zwaną wyczystkę do wybierania sadzy.

Bardzo często rezygnuje się z niej, zwłaszcza przy kominkach. Jeśli nie ma możliwości dostania się do przewodu dymowego przez palenisko, nie da się go dobrze wyczyścić.

Z czasem w takim kominie słabnie ciąg, czyli powstaje realne zagrożenie zatruciem tlenkiem węgla. Grozi też pożar sadzy. Błędy wynikają niekiedy także z winy nierzetelnych kominiarzy. Nie powinni dokonywać odbioru komina, nie wiedząc, z jakiego urządzenia będzie odprowadzał spaliny. Poprawnie wykonany i sprawny technicznie przewód spalinowy (do urządzeń na gaz i paliwa ciekłe) nie nadaje się do odprowadzania dymu (z kotłów i kominków na paliwa stałe) i odwrotnie – dymowy nie może być zastosowany do odprowadzania spalin mokrych. Ostateczny odbiór powinien odbyć się po zamontowaniu urządzeń grzewczych.

 

Ważne zalecenia

Bardzo szczelne okna muszą mieć nawiewniki.

Nawiewniki w oknach

fot. Piotr Mastalerz

Kominek powinien mieć doprowadzenie powietrza do paleniska z zewnątrz.

Doprowadzenie powietrza do kominka

fot. Wiktor Greg

Mirosław Antos mistrz kominiarski z Wołomina pod Warszawą: Wielu groźnych zdarzeń związanych z powstawaniem tlenku węgla można by uniknąć, gdyby dopełniano obowiązku okresowych przeglądów przewodów kominowych i ich czyszczenia. Zgodnie z prawem budowlanym przewody kominowe muszą być poddane kontroli mistrza kominiarskiego i czyszczone: wentylacyjne – raz, spalinowe – dwa, dymowe – cztery razy w roku. Instalacja gazowa powinna być sprawdzana co najmniej raz w roku. Kontrola powinna być przeprowadzana przez osoby uprawnione, a obowiązek poddania obiektu kontroli spoczywa na właścicielu lub zarządcy. Każdy nowo budowany komin musi być odebrany przez mistrza kominiarskiego.
Wizyta kominiarza jest potrzebna przy każdej zmianie urządzenia. Właściciele nie powinni też zaniedbywać okresowych przeglądów kominów.

 

Stary piecyk w łazience
Duże ryzyko zatrucia tlenkiem węgla stwarzają stare i niekonserwowane piecyki łazienkowe. Gdy działają, zasysają znaczną ilość powietrza, co w małej łazience może spowodować odczuwanie przeciągu. W tej sytuacji wiele osób uszczelnia otwory wentylacyjne i… naraża swoje życie. Trzeba mieć świadomość zagrożenia. Jeśli jest nam zimno, gdy działa piecyk, zamiast zatykać kratki, wychodźmy z łazienki podczas napełniania wanny. Gdy źle działa urządzenie albo wentylacja, niebezpieczna jest kąpiel połączona z kilkakrotnym włączaniem i wyłączaniem piecyka gazowego. Zdarzały się też wypadki zatrucia, gdy kilka osób kolejno brało kąpiel bez przewietrzenia łazienki. Czad pojawia się zwykle jako ostatni na liście błędów popełnionych przy montażu instalacji oraz przez mieszkańców. Pamiętajmy, że bezpieczni jesteśmy tylko do czasu, gdy wszystko działa poprawnie. Nigdy nie wiadomo, kiedy nastąpi awaria – wystarczy, że wiatr spowoduje odwrócenie ciągu w kominie. To dlatego najlepiej wymienić stare urządzenie na nowoczesne – z zamkniętą komorą spalania lub przynajmniej wyposażone w czujnik ciągu kominowego. Zareaguje on na zablokowanie odpływu spalin i wyłączy urządzenie.

 

Bezpieczne palenie w domu
Bezpieczeństwo użytkowania zapewniają urządzenia gazowe z zamkniętą komorą spalania, z przewodem doprowadzającym powietrze bezpośrednio z zewnątrz budynku. Mają one wentylator wymuszający wypływ spalin, więc ryzyko ich zawrócenia jest niewielkie. Nawet gdyby tak się stało, nie zatrujemy się spalinami, bo cały układ powietrzno-spalinowy jest hermetycznie szczelny i produkty spalania gazu nie mogą przedostać się do pomieszczenia. Szczególnie gdy gazowy podgrzewacz wody lub kocioł dwufunkcyjny ma być zamontowany w łazience, warto wybrać urządzenie z zamkniętą komorą spalania.

Warto też zamontować detektor tlenku węgla. Jest to urządzenie, które zasygnalizuje pojawienie się czadu. Detektor powinien wisieć na ścianie na wysokości głowy człowieka w pobliżu urządzenia, w którym następuje spalanie – w kuchni i łazience z gazowym podgrzewaczem wody, w kotłowni z kotłem opalanym drewnem lub koksem, w pomieszczeniu z kominkiem, w pomieszczeniu z przenośnym piecykiem gazowym, a także w garażu i pomieszczeniu sąsiadującym, gdzie zagrożeniem są spaliny samochodu.

Piotr Laskowski, Andrzej T. Papliński

 

 

VN:F [1.9.14_1148]
Ocena: 9.7/10 (3 ocen)
Czad – cichy zabójca, 9.7 out of 10 based on 3 ratings

Brak powiązanych wpisów.

Co myślisz?

*

Przed dodaniem komentarza, proszę rozwiązać działanie:

1+2=