Czy warto ulec gorączce złota

Gdy ceny akcji spadają, zaczyna się mówić o inwestowaniu w złoto. Cena tego kruszcu w ostatnim roku bardzo mocno wzrosła. Czy rzeczywiście inwestycja w złoto jest alternatywą dla innych oszczędności?

Pozytywny scenariusz?
W niepewnych czasach, gdy spadają ceny akcji, powszechnie powtarzana jest opinia, że inwestycja w złoto to posunięcie i dochodowe, i bezpieczne. Faktycznie cena złota od początku tego roku wzrosła o ok. 30%, a w ciągu ostatnich 3 lat cena uncji podskoczyła z ok. 700 USD do 1800 USD. Wielu analityków rekomenduje obecnie zakup złota jako dobrą inwestycję, niezależnie od rozwoju sytuacji na rynkach finansowych. Argumentują, że jeśli kryzys będzie trwał, to złoto będzie bezpieczną przystanią; jeżeli kryzys przerodzi się w przyszłości w wyniku luźnej polityki monetarnej banków centralnych w mocne zagrożenie inflacyjne, to złoto także jest aktywem chroniącym przed inflacją. Pozornie wydaje się, że scenariusz – niezależnie od okoliczności – zawsze będzie pozytywny (tzw. win-win scenario).

Żaden trend nie trwa wiecznie 
Trzeba jednak spojrzeć na to chłodnym okiem i wziąć pod uwagę fakt, że jesteśmy właśnie po gigantycznych wzrostach – złoto zdrożało blisko trzykrotnie w ciągu ostatnich 3 lat. Żaden trend, na jakimkolwiek aktywie, nie trwa wiecznie.
Obecnie jesteśmy w bardzo zaawansowanym trendzie wzrostowym, a – jak już wspominaliśmy w poprzednich odcinkach – należy unikać inwestowania w takim memencie. Co prawda prawdopodobieństwo kontynuacji trendu jest większe niż jego odwrócenia, ale – biorąc pod uwagę to, w jakim tempie w ostatnich tygodniach rośnie cena złota – ryzyko tej inwestycji jest bardzo wysokie.

Większość zwykle nie ma racji
Jeśli informacja, że warto inwestować w złoto, dotarła do szerokiego grona odbiorców, nawet takich, którzy nie są zainteresowani rynkiem finansowym, jest to pośredni sygnał, że jesteśmy blisko punktu zwrotnego. Kilka tygodni temu „Bild”, niemiecki brukowiec, napisał na pierwszej stronie, że trzeba inwestować w złoto. Nie spotkałem się z sytuacją, aby tego typu „rekomendacja” była trafiona. Panuje również powszechna zgodność analityków, że cena złota będzie wciąż rosła, a – jak wiemy – większość zazwyczaj nie ma racji na rynku finansowym.

Sygnały przegrzania koniunktury 
Wartość ETF (exchange-traded fund – rodzaj funduszu inwestycyjnego odwzorowującego koniunkturę w danej klasie aktywów, np. na polskiej giełdzie jest notowany ETF na WIG20) na złoto, notowany na giełdzie amerykańskiej, ma większe aktywa niż ETF na S&P500 (indeks 500 największych firm notowanych na amerykańskich giełdach). Nigdy wcześniej nie było podobnej sytuacji. To też pokazuje nam z jaką „gorączką złota” mamy do czynienia. Są to typowe sygnały „przegrzania koniunktury” i bliskości punktu zwrotnego. Nie rekomendowałbym więc w tym momencie inwestycji w złoto, bo oczekiwana stopa zwrotu w porównaniu do ryzyka związanego z tą inwestycją jest na niekorzystnym poziomie.

Inwestycja w sztabkach 
Inną, ale jednak ważną kwestią jest sposób inwestowania w złoto, co samo w sobie nie jest takie proste. Złoto – w odróżnieniu od innych aktywów – można nabyć nie tylko wirtualnie, ale i fizycznie, jako kruszec. Trzeba oczywiście dysponować znacznie większą kwotą niż 5000 zł. Uncja złota kosztuje ok. 1800 USD, czyli ok. 5600 zł, ale sztabki dostępne w mennicy ważą zazwyczaj więcej niż jedną uncję. Mennica pobiera poza tym wysokie marże, nie kupujemy złota po cenie rynkowej, a po zdecydowanie wyższej. Oczywiście trzeba je potem przechowywać, np. w skrytce bankowej, co też jest pewną komplikacją.

Można wirtualnie
Drugi sposób to zainwestowanie w ETF. Można kupić jednostki ETF w domu maklerskim, który oferuje dostęp do rynków zagranicznych. Kolejnym sposobem jest zainwestowanie w polskie fundusze. Są na rynku polskie fundusze inwestycyjne inwestujące albo bezpośrednio w złoto, albo w akcje firm związanych z rynkiem złota, np. posiadających kopalnie złota. Nie jest ich co prawda dużo, ale taka opcja też jest dostępna.
Można również zainwestować w kontrakty terminowe na złoto. Musimy otworzyć rachunek inwestycyjny w domu maklerskim, który daje dostęp do takiego rynku. Kontrakty na rynek złota są notowane na giełdach zagranicznych, np. na Chicago Board of Trade. Aby otworzyć taki kontrakt, także trzeba dysponować kwotą większą niż 5000 zł.
Coraz częściej także banki oferują tzw. produkty strukturyzowane, których wartość powiązana jest z ceną złota. Na takich produktach możemy zarobić, o ile cena złota będzie rosła.

Zbyt duże ryzyko 
Oczywiście w długiej perspektywie taka inwestycja może być opłacalna, ale – kupując blisko szczytu giełdowego – na zyski możemy czekać bardzo długo.
Pamiętajmy też o ryzyku: cena srebra w maju tego roku spadła w ciągu czterech dni z 50 do 32 USD, czyli o 35%. To obrazuje skalę ryzyka, jakie towarzyszy inwestowaniu w momencie silnych trendów wzrostowych. Takie trendy, układające się w hiperbolę, zawsze kończą się załamaniem – trudno tylko przewidzieć, kiedy ono nastąpi. Można sobie przypomnieć sytuację sprzed 30 lat i poprzednią „gorączkę złota”, bardzo przypominającą tą obecną. W 1980 roku cena uncji złota przekroczyła 800 USD i w ciągu kilku kwartałów spadła do 300 USD. Gdybyśmy wówczas kupili złoto po 800 USD, na zyski czekalibyśmy blisko trzy dekady!

Zarówno sygnały z rynku finansowego, jak i okołofinansowego wskazują na to, że obecnie nie jest to dobry moment na inwestowanie w złoto, należałoby raczej oczekiwać poważnej korekty cen.

Marek Mikuć

VN:F [1.9.14_1148]
Ocena: 8.9/10 (10 ocen)
Czy warto ulec gorączce złota, 8.9 out of 10 based on 10 ratings

Brak powiązanych wpisów.

Komentarze

  1. Coraz więcej mówi sie o tym złocie, a stara zasada głosi, że jak już nawet taksówkarze zaczynają mówić o cudownych inwestycjach to znaczy, że czas sie wycofywać z interesu :-) No coż, złoto tak, ale do pierwszej podwyżki stóp procentowych…

Co myślisz?

*

Przed dodaniem komentarza, proszę rozwiązać działanie:

2+2=