Serwisy społecznościowe pełne danych osobowych, zdjęć i opinii to dziś naturalny element komunikacji w Internecie. Warto wiedzieć jak z nich korzystać i znać potencjalne zagrożenia związane z aktywnością w sieci.
Sieć po metamorfozie
Według Wikipedii serwis społecznościowy to inaczej „portal społecznościowy, rodzaj interaktywnych stron WWW, które są współtworzone przez sieci społeczne osób podzielających wspólne zainteresowania lub chcących poznać zainteresowania innych i podzielić się z nimi różnymi publikowanymi przez siebie treściami”. Portale społecznościowe dostarczają użytkownikom wiele sposobów wymiany informacji, np.: czaty, komunikatory, listy dyskusyjne, blogi, fora dyskusyjne, itp. Pojawienie się tych serwisów to element metamorfozy Internetu, w którym do niedawna mieliśmy do czynienia z podziałem na publikujących oraz miliony użytkowników, biernych konsumentów korzystających z publikowanych treści.
Dynamiczna ewolucja doprowadziła do obecnej postaci Internetu – multimedialnego i interaktywnego medium, które umożliwia użytkownikom poprzez własną aktywność we współpracy z innymi użytkownikami, praktycznie nieograniczone kreowanie, publikowanie i eksponowanie treści. Te nowe możliwości ogólnoświatowej pajęczyny określa się nazwą „Web 2.0”. W pojęcie to wpisują się m.in. serwisy służące do przechowywania, organizowania, publikowania oceniania i komentowania zdjęć oraz multimediów (np.: Flickr, YouTube), blogi – internetowe pamiętniki, Wikipedia – encyklopedia redagowana przez wszystkich chętnych, popularne serwisy społecznościowe np.: Nasza Klasa, Facebook, LinkedIn oraz serwisy tzw. „zawodowe”. Do listy można dodać serwisy, jak Blip czy Twister będące swoistym pomostem między komunikatorami a serwisami społecznościowymi.
Internet prawdę ci powie
Obecnie, jednym z wyznaczników bycia modnym jest fakt posiadania profili na portalach społecznościowych. Nawet dorośli coraz częściej posiadają profile, aby popatrzeć jak żyją ich znajomi lub przyjaciele, czego przykładem jest nk znana jako Nasza Klasa. Popularność potwierdzają liczby. W Naszej Klasie jest zarejestrowanych ponad 25 milionów użytkowników. A według danych z Facebooka, z którego korzysta już ponad 500 milionów ludzi na świecie z tego 6,5 miliona w Polsce, najszybciej rosnącym segmentem użytkowników jest grupa osób w wieku powyżej 35 lat. Dla wielu z tych osób zupełnie normalne jest publikowanie w serwisie zdjęć z szalonych imprez lub wakacji, bądź często niewyszukanych komentarzy. Należy jednak pamiętać, że zgodnie z hasłem znanej kampanii społecznej: „w sieci każde działanie zostawia ślad”. Skutek naszej aktywności w Internecie może być taki, że gdy będziemy ubiegać się o wymarzoną pracę może się okazać, że informacje z naszego CV nie wytrzymają konfrontacji z bogatą galerią naszych zdjęć i niecenzuralnych komentarzy na Naszej Klasie, Facebooku czy GoldenLine. Dzisiaj coraz więcej pracodawców poszukuje informacji o kandydacie w Internecie, a na rynku funkcjonują już profesjonalne firmy, które zajmują się przeszukiwaniem sieci pod kątem takich informacji. Rozwiązaniem może być założenie profilu z fikcyjnymi danymi lub wykorzystanie w nazwie konta znaków specjalnych, np.: J@n K0w@l$ki, co znacznie utrudni znalezienie nas w serwisie.
Internet stał się źródłem informacji również dla banków. Jeżeli ubiegasz się o kredyt hipoteczny, a zataiłeś we wniosku informacje (co jest przestępstwem), które mogą obniżyć twoją zdolność kredytową (zaniżyłeś liczbę dzieci, nie wykazałeś drugiego domu lub samochodu), pracownik banku może łatwo to sprawdzić przeglądając twój profil w portalu społecznościowym. Nasza otwartość, a w szczególności otwartość naszych dzieci, może zostać wykorzystana jednak dla innych celów. Dlatego powinniśmy zachować dużą ostrożność udostępniając informacje na swój temat.
Czy wiesz z kim rozmawiasz
Z badań prowadzonych przez firmy zajmujące się bezpieczeństwem IT wynika, że około połowa użytkowników portali społecznościowych akceptuje zaproszenia od wszystkich osób, także od tych których nie znają. Wielu z nich udostępnia tym rzekomym znajomym swoje prywatne adresy e-mailowe, numery telefonów a nawet pełny adres zamieszkania. Zadziwiające – przecież nie tak znowu dawno, aby kogoś poznać nawet przez Internet, trzeba było z taką osobą porozmawiać, poprosić o zdjęcie lub spotkać się osobiście. Dzisiaj wystarczy tylko kilka kliknięć, aby kogoś zobaczyć i zebrać o nim szereg nie tylko podstawowych informacji. Serwisy społecznościowe to obecnie najwygodniejszy sposób utrzymywania kontaktu ze znajomymi. Warto jednak pamiętać, że nasi znajomi na portalu to niekoniecznie osoby, które naprawdę znamy. Portale społecznościowe nie sprawdzają tożsamości osób zakładających konta, tym samym nie dają żadnej gwarancji, że zarejestrowana na nich osoba w rzeczywistości jest tą, za którą się podaje.
Nie masz konta – to nie problem
Zakładanie przez przestępców fałszywych profili to problem nie tylko dla artystów, sportowców czy polityków, pod których się podszywają. Coraz częściej dotyka to zwykłych użytkowników. Przykłady takich fikcyjnych profili założonych „w imieniu” kogoś łatwo znaleźć na Facebooku, gdzie funkcjonuje m.in profil prezydenta USA Baraka Obamy, na którym publikowane są niekoniecznie w korzystnym świetle wszystkie wydarzenia jego trwającej prezydentury, czy konto Steve’a Jobs’a założyciela i prezesa firmy Apple, który bez skrupułów komentuje wydarzenia w branży IT. Na rodzimej Naszej Klasie najwięcej fałszywych profili dorobili się politycy, np.: Zbigniew Ziobro – 8, czy Roman Giertych – 17.
Jak widać nawet nie mając konta w portalu społecznościowym, można stać się ofiarą cyberprzestępców. Przestępca może stworzyć nasz wiarygodnie wyglądający profil przeszukując Internet, grupy dyskusyjne, serwisy oraz inne portale społecznościowe. Taka kradzież tożsamości jest jak najbardziej możliwa – zgodnie z powiedzeniem, że „wszystko jest w Google, a jeżeli czegoś nie ma, to na pewno nie istnieje”. Pamiętajmy, że w Internecie skojarzenie informacji z różnych źródeł znacząco wzbogaca katalog wiedzy na nasz temat, tak więc im więcej informacji o sobie opublikujemy tym łatwiej będzie przejąć naszą tożsamość. Gdy powstanie już nasz nieautoryzowany profil, znajomi zgłaszają się praktycznie sami, wystarczy tylko akceptować przychodzące zaproszenia i sieć znajomych szybko się rozrasta.
Kradzież tożsamości to początek
Następnym krokiem może być np. szantaż. Możemy zostać zmuszeni do czegoś pod groźbą upublicznienia za pośrednictwem fałszywego profilu jakichś kompromitujących treści. Zaproszenia i treści publikowane przez osoby ukrywające się pod fałszywymi profilami naszych znajomych lub ich znajomych mogą skutkować zarażeniem naszego komputera wirusami. Może się tak zdarzyć, gdy klikniemy na link prowadzący do galerii zdjęć lub na zainfekowaną stronę z muzyką i filmami. Gdy nasz komputer zostanie zarażony, przejęcie loginów i haseł do odwiedzanych stron jest już tylko kwestią czasu. Gdy cyberprzestępca pozna hasło do naszego społecznościowego konta, wysyła linki do osób znajdujących się na naszej liście kontaktów i w ten sposób zyskuje dostęp do coraz większej liczby profili. Kolejnym niebezpieczeństwem dla naszego komputera są strony, na których można klikać w przyciski takie jak: „lubię to”, „zostań fanem”, „wykop” lub „blipnij”, które uruchamiają różne skrypty lub przenoszą na inne strony, na których można zainfekować swój komputer.
Powiedz mi więcej, a będę bardziej użyteczny
Kolejne zagrożenie dla naszej prywatności to polityka przyjęta przez serwisy społecznościowe. Z jednej strony dają nam możliwość „budowania relacji” z innymi, ale ponieważ muszą przynosić zyski (w końcu takie portale to nic innego jak zwyczajny biznes), to pozyskują w zamian jak najwięcej naszych danych. Publikując w serwisie treści dzielimy się naszymi przekonaniami, zainteresowaniami czy upodobaniami, a jak się okazuje wszystko to można przekuć na zyski. Mistrzowskim przykładem wykorzystania tych informacji jest Facebook, który do niedawna umożliwiał porównanie naszych zainteresowań oraz gustów, np.: muzycznych, z zainteresowaniami naszych znajomych. Do tego celu zostały stworzone aplikacje, które zbierały dane z naszego profilu, w tym również informacje, które publikowaliśmy. Gdy został kupiony przedmiot lub towar na jednej ze stron, z którą Facebook miał podpisaną umowę, odpowiednia informacja pojawiała się automatycznie na naszym profilu i była widoczna dla naszych znajomych, którzy zainspirowani tym mogli też wybrać się na zakupy i tak sieć konsumentów przy użyciu „społecznościowego wirusa” rozrastała się błyskawicznie. Ponieważ działanie tego mechanizmu nie było uzależnione od wyrażenia przez użytkownika zgody, o sprawie zrobiło się głośno i Facebook musiał się z tego wycofać. Nie była to pewnie ostatnia próba czerpania zysków z informacji powierzonych przez użytkowników. Warto też wiedzieć, że regulaminy portali, które każdy użytkownik musi zaakceptować pozwalają im wykorzystywać dane i zdjęcia opublikowane przez użytkowników.
Jak usunąć dane z portalu
Gdy już nam się już znudzi wirtualne podtrzymywanie naszych setek znajomości w portalu, warto usunąć konto. Ponieważ część danych może pozostać w bazach serwisu, wskazane jest, by poświęcić trochę czasu i ręcznie usunąć w ustawieniach własnego konta wszelkie ślady swojej działalności, tj.: informacje osobiste, opublikowane zdjęcia czy komentarze. Jest to jedyny sposób na portale społecznościowe, które „nie przewidziały” możliwości usunięcia konta w zamian proponując blokowanie lub dezaktywację naszego profilu, co pozwala im na dalsze przetwarzanie naszych danych, tyle, że nie widocznych dla innych użytkowników. Gdy już usuniemy wszystkie ślady naszej aktywności, możemy śmiało skasować nasze konto, mając gwarancje spokoju.
Więcej niż inne technologie
Internet bardzo często traktujemy bezkrytycznie i czysto użytkowo, podobnie jaki inne technologie. Wychodzimy z założenia, że przecież nie musimy wiedzieć, w jaki sposób działa pralka, by wyciągać z niej czyste ubrania. Internet to jednak coś więcej – to technologia, która nieustannie zmienia naszą kulturę i społeczeństwo, więc nie powinniśmy traktować go tylko jako kolejne rozwiązanie ułatwiające nam życie. O ile w przypadku pralki nie mamy pretensji do jej producenta, gdy użyjemy niewłaściwego programu, to w przypadku portali społecznościowych powinniśmy wymagać od ich twórców wysokiej staranności o ochronę naszych danych, które powierzamy. Z drugiej strony powinniśmy mieć choć minimalną wiedzę dotyczącą zasad bezpiecznego korzystania z sieci, ponieważ jednym z największych problemów związanych z ochroną danych w Internecie jest fakt, że my sami nie dbamy o ich ochronę. Udostępniając własne dane powinniśmy mieć świadomość, jak mogą zostać użyte. Powinniśmy też umieć postawić sobie wyraźne granice co do treści, którymi chcemy się dzielić.
Pamiętajmy, że portale są biznesem a nie charytatywną działalnością. Publikujmy więc tylko tyle informacji, ile jest niezbędne i np.: nie wypełniajmy wszystkich pól podczas rejestracji w nowym portalu, a tylko te z gwiazdką, bez wypełnienia których nie założymy konta. Nie pomagajmy koncernom w zdobywaniu naszych danych osobowych i innych informacji o naszym życiu, które powinny być zarezerwowane wyłącznie dla dobrych znajomych i przyjaciół.
Tomasz Parypa
Dowiedz się więcej
- Bezpieczeństwo dzieci w sieci http://www.dzieckowsieci.pl/
- Fundacja KidProtect http://www.kidprotect.pl/
- Bank sprawdza klientów na Facebooku http://forsal.pl/artykuly/448208,kredyty_bank_moze_
- sprawdzac_klientow_na_facebooku.html
- Pod kogo się dziś podszyjemy http://webinside.pl/news/4439
Zobacz również:





Prywatność w sieci zapomnij no chba, że oglądasz strony z incognito i nie wypowiadasz się na forach, nie zostawiasz komentarzy… 0 interakcji i czyszczenie kompa po wyjściu z netu.
prywatność w sieci? takie zjawisko w przyrodzie nie występuje. Pod tym względem internet jest przerażający. Internet i wolność to dwa określenia wzajemnie się wykluczające.